Ostatnio w rozmowie ze znajomym ateistą usłyszałem stary zarzut Freuda, że wiara w Boga to projekcja tęsknoty za ojcem i mechanizm radzenia sobie ze strachem przed śmiercią. Jak w sposób kulturalny i rzeczowy pokazać słabości tej tezy? Jakie argumenty uważacie za najbardziej przekonujące?